Colonia del Sacramento – miasto szmuglerów

Do Colonii del Sacramento przybyliśmy późną nocą. Otworzyliśmy przewodnik, wybieramy najbliższy hostel i szybko znajdujemy nocleg. Głód dawał się we znaki, więc udajemy się do pobliskiej budki na pancho. Pod ta nazwą ukrywa się hot-dog. W przeciwieństw do znanych nam w Polsce hot-dogów z musztardą i ketchupem mamy do wyboru niezliczone ilości dodatków – ostre sosy, oliwki, papryki, ogórki, słowem czego dusza zapragnie. Są przepyszne, a my nie mogliśmy oprzeć się pokusie i zamówiliśmy po jeszcze jednym.  Cały kolejny dzień poświeciliśmy na spacer historycznymi uliczkami Colonii del Sacramento – jedynego miejsca w Urugwaju wpisanego na listę UNESCO. Miasto, założone w XVII w. ,ma burzliwą historię związaną ze swoim położeniem. W przeszłości przechodziło z rąk do rąk. Służyło także jako punkt przerzutu dóbr do leżącego po drugiej stronie rzeki Buenos Aires.  Dziś stare miasto zachwyca swoimi brukowanymi uliczkami oraz kolorowymi kamienicami.  Klimatu miastu dodają liczne, bardzo urokliwe kawiarenki i restauracje oraz przechadzające się zakochane pary. Na ulicach stoją stare samochody, które zostały przerobione na bardzo oryginalne dekoracje –oglądamy m.in. auto-donicę  oraz auto służące za stolik w restauracji. Na koniec w jednym z licznych sklepów kupiliśmy zestawy do picia yerba mate. Teraz, po powrocie przypominają, czas spędzony w tym niewielkim ale bardzo urokliwym mieście. 

Brukowane uliczki:
 

 

Niskie ale urokliwe kamienice:
 

Pozostałości murów obronnych:
 

  

Latarnia morska, Colonia leży nad rzeką Paraną, ale blisko ujścia:
 

Kolorowe domki:
  

Urokliwe restauracje:
 

Na ulicach stoi mnóstwo zabytkowych samochodów:
 

  

 
Samochód – doniczka:
  

a tu samochód – stolik:

a tak wygląda w środku:
  

Są i tramwaje:
  

Tym o to zdjęciem, kończę cykl wpisów o Urugwaju. 
  

Pozdrawiam,
Łukasz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *