Dookoła jeziora Erhai dzień II

Po przyjemnej nocy tuż u brzegów jeziora wstałem wcześnie rano i wyruszyłem w dalszą część drogi.  Do przejechania miałem podobny dystans. Pogoda była odpowiednia więc nie pozostawało nic innego jak cieszyć się z jazdy.

 

W dalszej części wioski znajdowała się mała świątynia:

 

Trasa w przeciwieństwie do dnia poprzedniego nie była płaska. Było kilka podjazdów no i zjazdów.

 

Poranek nad jeziorem:

 

Po tej stronie jeziora, choć brzegi były bardziej strome, też były wioski i rybacy:

 

 

Niestety droga była już bardziej zatłoczona. Na szczęście wyznaczono sporej szerokości pas dla rowerów:

 

Ekologia po chińsku – wypalanie śmieci:

 

i równouprawnienie po chińsku:

 

Tam byłem jeszcze wczoraj:

 

To jedziemy dalej:

 

Kaczuszki:

 

Rybacy na wodzie:

 

 

No i małe przeszkody w drodze:

 

 

Suszenie i naprawianie sieci na drodze:

 

Wioska na brzegu jeziora:

 

Płyniemy sobie…

 

Autoportret:

 

Tam gdzieś dziś startowałem:

 

A tam jest jeden koniec jeziora:

 

Po jeziorze pływają też statki wycieczkowe:

 

Punkt karmienia ptactwa:

 

Świątynia na wodzie:

 

I ja też:

 

Tam gdzieś muszę dojechać:

 

Chwilowe kłopoty z drogą:

 

Jak w Grecji:

 

Świątynia Trzech Pogód widziana z drugiej strony jeziora:

 

Jedziemy dalej:

 

Powoli zbliżamy się do końca:

 

Gdzieś tam (40 km) jest drugi koniec jeziora:

 

Tablica informująca o początku pętli wokół jeziora – dla mnie była to praktycznie meta:

 

Objechanie jeziora było męczące, ale bardzo piękne! Jeśli ktoś będzie w tych okolicach to polecam taką wycieczkę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *