Kolejnym puntem naszego zwiedzania Mandalaj był pałac królewski. Niestety z powstałego w 1857 roku wskutek japońskich nalotów podczas II Wojny Światowej niewiele co zostało. To co można dziś oglądać jest mało imponującą (jeśli spojrzymy chociażby na piękny pałac królewski w Bangkoku) rekonstrukcją. O tym jak niezwykły mógł to być obiekt niech świadczy obszar jaki zajmuje w stosunku do miasta (413 ha):

Z czasów świetności najlepiej zachowały się liczące 3,2 km długości i wysokie na 8m, zewnętrzne mury obronne oraz szeroka na 65 m i głęboka na 4,5 m fosa. Łącznie były 4 rządy murów obronnych co powodowało, że pałac był istna twierdzą. Obecnie, znaczna cześć jego terenu przekształcona jest na jednostkę wojskowa a turyści mogą wchodzić na jego teren tylko bramą wschodnią.

Kompleks pałacowy jest bardzo zielonym miejscem, gdzie w centrum znajdują się liczne budynki, będące rekonstrukcją z lat 90.


Mimo usilnych starań, nie są one jednak tak olśniewające jak oryginał.


Jednym z ciekawszych miejsc jest wieża widokowa, z której można podziwiać ładną panoramę pałacu:

Jak widać ilość budynków jest bardzo duża.

Centralne miejsce pałacu:

Mimo prób wiernego odwzorowania pałacu nie uniknięto błędów np. dachy pokryto blachą falistą a nie dachówką, co zdecydowanie ujmuje mu uroku.

Z pałacem związane są liczne legendy, mówiące o tym, że podczas jego budowy zginęło oraz zamurowano bardzo wiele osób. Ma to skutkować tym, że Mandalaj nie jest przyjaznym miastem do życia i nie przebywa się w nim długo.

Do wszystkich budynków można wchodzić, niestety jednak większość z nich jest pusta.

Tylko w jednym z nich urządzono małe muzeum:

Źródła: abcbirma.pl / przewodnik Lonely Planet








