Z opisanego wcześniej dworca ruszyliśmy nocnym autobusem do Kalaw. Na początku, co nas bardzo zaskoczyło, każdy z pasażerów dostał… szczoteczkę do zębów i pastę. Widać, nawet w tak dalekich krajach dbają o stan swojego uzębienia. Po drodze mieliśmy, krótką przerwę na posiłek i odpoczynek. Można się było posilić na jednym ze straganików.
Co ciekawe w Birmie nie ma praktycznie ulicznego oświetlenia, w nocy warto mieć ze sobą czołówkę. Tutaj handlarze wspomagają się własnymi lampami.
Na straganach można było kupić wiele rzeczy, owoce, makaron z dodatkami, napic się kawy itd.
Były tez smakołyki:
Po krótkim postoju, pomknęliśmy dalej.