Statkiem z Mandalaj do Bagan

Nadszedł czas aby opuścić Mandalaj popłynąć wraz z nurtem do Bagan, jednego z najbardziej niezwykłych miejsc w Birmie. Zanim tam się tam jednak znajdziemy relacja z całodziennego rejsu.

Nad nabrzeże dotarliśmy o świcie. W porcie było też kilka innych statków i barek:

DSC02824

DSC02820 DSC02818   DSC02813

Sklepik na statku:

DSC02811

Zostawimy Mandalaj i płyniemy w dół Irawadi:

DSC02829

Strome brzegi:

DSC02833

Dopływamy do odwiedzanego wcześniej wzgórza Sagaing:

DSC02845

Z tej perspektywy również prezentuje się bardzo ładnie:

DSC02849 DSC02855  DSC02865 DSC02866

DSC02873

Jedne z nielicznych mostów:

DSC02871

Rzeka jest dość szeroka to i mosty muszą być długie:

DSC02878 DSC02888

Kapitan:

DSC02890

Płynąc w dół mijamy wioski:

DSC02899

DSC02897

Po dobiciu do brzegu można kupić banany:

DSC02898

DSC02896

DSC02903

Z racji tego, że byłą pora sucha poziom wody w rzece był już niski. Irawadi nie jest uregulowana i jak na taką rzekę przystało często zmienia nurt. W związku z tym na dziobie statku stała jedna osoba i długim kijem sprawdzała czy głębokość wody jest odpowiednia. Wszystko było ok i podróż szła sprawnie aż nie nie przywaliliśmy w coś statkiem i popsuła się jakaś część.  Na kilka godzin zatrzymaliśmy się pośrodku niczego. Dopiero po pewnym czasie przypłynęła, pewnie wezwana skądś, mała łódeczka i udało się naprawić statek młotkiem i jeszcze nie wiadomo czym, uruchomić silnik i popłynąć dalej.

DSC02894

W takich to okolicach utknęliśmy na kilka godzin:

DSC02906

Zachód słońca:

DSC02917 DSC02921

DSC02924  DSC02937  DSC02959

Na koniec czekała nas niemiła przygoda. Po zmroku do świateł na statku (w większości przez to zgaszonych) ciągneły niesamowite ilości owadów. Praktycznie nie dało się rady zejść lub gdziekolwiek przejść:

DSC02966DSC02967

Koniec końców mimo małych problemów udało nam się szczęśliwie dopłynąć do Bagan.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *