Nocleg na recepcji

Nocleg na recepcji

Do Kalaw przyjechaliśmy w środku nocy. Nie mieliśmy zarezerwowanego żadnego hostelu.  Nauczony poprzednimi podróżami, wiedziałem, że jeśli autobus przyjeżdża o takiej porze do małej miejscowości, to ktoś będzie czekał i oferował nocleg. Nie myliłem się, tuż po wyjściu z autobusu zagadał do nas mężczyzna i zaoferował nocleg w jego hostelu w przystępnej cenie. Zgodziliśmy się i po krótkim spacerze znaleźliśmy się na recepcji hostelu. Małym pokoiku z kilkoma meblami. Pan powiedział nam abyśmy tu poczekali. W kącie zauważyłem śpiącą na podłodze parę, pomyślałem, że strasznie musza oszczędzać, skoro nie stać ich na taki tani nocleg i wolą spać na zimnej podłodze. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna i my po kilkunastu minutach… też wylądowaliśmy na podłodze. Śpiąca para powiedziała nam, że na nic zda się nasze czekanie na mężczyznę i pokój. Wolnych pokoi tej nocy już nie ma. Nie zastanawiając się długo wyciągnęliśmy śpiwory, pozbieraliśmy poduszki z foteli położyliśmy się spać na podłodze. Nie był to najwygodniejszy nocleg ale za to darmowy.

Tak wyglądała nasza recepcja:

Czytaj dalej

Wracamy do Azji! – ale tylko wirtualnie ;-)

Wracamy do Azji! – ale tylko wirtualnie ;-)

Sporo osób pyta się mnie kiedy zacznę dale relacjonować mój pobyt w Azji. Jak wiecie, zakończyłem opisywanie mojej praktyki a później podróży przez Chiny ale została jeszcze Tajlandia i Birma. Przez chwilę dodawałem na stronę zdjęcia z Małopolski i Sudetów ale teraz ponownie wracamy do Azji – niestety tylko na zdjęciach. U nas zbliża się zima a tam szczyt sezonu i temperatury ponad 30 stopni. No ale cóż, przynajmniej dzięki zdjęciom wrócę tam wspomnieniami.

Zaczynamy!

Do Tajlandii przyleciałem z Kunming. Tym razem nie miałem problemów na granicy jak kiedyś. Dużo by pisać – trzeba było wówczas pokazać celnikowi równowartość 1000 zł na granicy (środki na przetrwanie w Tajlandii), a ja przylatywałem na 3 dni i nie miałem tyle w gotówce. No i o 24 w nocy nie zostałem wpuszczony do kraju…. Musiałem biegać po całym lotnisku (większym niż wszystkie nasze razem wzięte), szukając działającego bankomatu (dopiero 3 zadziałał!). Zajęło mi to bardzo dużo czasu i mój bagaż przestał już jeździć po kołowrotku… Czekała mnie kolejna bieganina po lotnisku, tym razem w poszukiwaniu bagażu. Całość zakończyła się po 2-3 godzinach o 3 w nocy.

Czytaj dalej