Po dwu dniowej jeździe dookoła jeziora Erhai udałem się już do ostatniego miejsca podczas mojego pobytu w Chinach – Kunming. Jest to spore miasto, stolica prowincji. Stąd miałem lot do Bangkoku. Na Kunming i okolicę zaplanowałem sobie 2,5 dnia. Miasto leży na 1892 m n.p.m. a ze względu na uwarunkowania pogodowe jest często nazywane Wiosennym Miastem. Samo miasto jest dużo większe (ok 1,1 mln mieszkańców) , niż opisywane wcześniej Lijaing czy Dali i nie ma już takiego małomiasteczkowego klimatu.
Do Kunming przyjechałem sam autobusem z Dali. Było to w jedyne miasto podczas też podróży po Chinach gdzie dworzec i okolica były tak źle zorganizowane. Poczułem klimat z 2009 r. gdzie obskakiwało nas i namawiało na taksówki i przejazdy pełno osób. I tak było tu, wyszedłem z placu, który był dworcem obładowany dwoma plecakami i zostałem obskoczony przez nagabywaczy i naciągaczy. O postoju taksówek czy informacji jak się dostać do hostelu autobusem można było zapomnieć. Na ulotce, którą miałem z hostelu było napisane, że cena przejazdu taksówką powinna kosztować w granicach 20-25 juanów. Naciągacze zaczęli od 80 juanów!
Na nic się nie zdawało pokazywanie ceny na ulotce i negocjacje po Chińsku! Robiła się szarówka a ja chciałem się wydostać z tego niefajnego miejsca ale powiedziałem, że nie przepłacę 4 krotne, tylko dlatego że jestem obcokrajowcem. I tak szedłem od osoby do osoby i negocjowałem stawki. Ostatecznie zapłaciłem coś koło 40 juanów, ale tylko dlatego, że razem zemną jechała jeszcze jakaś matka z dzieckiem. Po małych perypetiach dotarłem szczęśliwie do hostelu. Poszedłem jeszcze coś zjeść na miasto i na tym się zakończył mój dzień.
Następnego dnia udałem się z rana do pobliskiego parku – Cuihu. Większą jego część zajmowały jeziora oraz latało tam pełno mew?, które chętnie dokarmiali Chińczycy. O to krótka relacja z parku:
Pawilony parkowe:
Odbijające się w wodzie otoczenie parku:
Mimo, że była tam wówczas zima w parku kwitły już kwiatki (był lub miał być jakiś festiwal z tym związany)
Dawna chińska moneta:
No i Ci, których tam było najwięcej:
Jak widać wiosny nie ma:
Dużo ich było… oj dużo…
Tu nas karmią…
a tu s***y…
Parasolki…
Jeszcze inne dekoracje:
Na koniec nosidełko 😉