Pałac królewski w Mandalaj

Pałac królewski w Mandalaj

Kolejnym puntem naszego zwiedzania Mandalaj był pałac królewski. Niestety z powstałego w 1857 roku wskutek japońskich nalotów podczas II Wojny Światowej niewiele co zostało. To co można dziś oglądać jest mało imponującą (jeśli spojrzymy chociażby na piękny pałac królewski w Bangkoku) rekonstrukcją. O tym jak niezwykły mógł to być obiekt niech świadczy obszar jaki zajmuje w stosunku do miasta (413 ha):

Bez_tytułu_1

Czytaj dalej

Kościół w Mandalaj

Kościół w Mandalaj

Przechadzając się po okolicy naszego hostelu i poznając zakątki Mandalaj natrafiliśmy na kościół chrześcijański. Próżno było szukać tam informacji czy jest to kościół katolicki, protestancki czy możne  jakiś inny. Na 90% obstawiam katoliki.  Jest on na tyle ciekawy, gdyż możne obrazować, w dużym uproszczeniu, jak wyglądają kościoły w Chinach, Birmie, Malezji czy innych krajach Azji Południowo-wschodniej.

DSC01935

Czytaj dalej

Mandalaj – wstęp

Mandalaj – wstęp

Pod wieczór dotarliśmy do Mandalay. Jak to w Birmie mieliśmy przygody z noclegiem, którego standard przemilczę. Na szczęście nie przyjechaliśmy tam na leniuchowanie tylko zwiedzanie, a w mieście i jego okolicy jest co zwiedzać.

Mandalay liczy ponad milion mieszkańców i jest to drugie co do wielkości miasto w Birmie. Położone jest w centralnej części kraju nad rzeka Irawad. W XIXw przez krótki okres było nawet stolicą kraju. My zatrzymaliśmy się tam aby zobaczyć m.in. Pałac królewski, wzgórze Mandalay, świątynie Mahamuni oraz udać się do pobliskich miejscowości jak Inwa czy Amarapura.

Mandalay

Czytaj dalej

Poranek w Nyaungshwe

Poranek w Nyaungshwe

Po niezwykłym zachodzie słońca na jeziorze Inle przyszło nam ruszyć w kierunku Mandalay. Zanim jednak wyruszyliśmy w drogę na jednej z uliczek Nyaungshwe byliśmy świadkami niezwykłe (z naszego punktu widzenia)  sceny. Mianowicie kilku -nastu, -dziesięciu młodych mnichów szło ulicami niosąc ze sobą pojemniki, do których ludzie wkładali im jedzenie. Teoretycznie, to co dostaną do jedzenia, powinno im wystarczyć na cały dzień. Jak jest na prawdę, niestety nie wiem. W każdym bądź razie, ta sytuacja była znacznie ciekawsza i prawdziwa od słynnego marszu mnichów w Mahagandayon, o czym będzie później.

DSC01644

Czytaj dalej