Sok z pigwowca

Sok z pigwowca

Oprócz nalewki z pigwowca  zrobiłem w tym roku także sok z tych owoców. Przepis jest bardzo prosty. Owoce trzeba umyć, usunąć gniazda nasienne i pokroić cienkie plastry. Następnie całość włożyć do słoika i zasypać cukrem. Aby lepiej rozprowadzić cukier wstrząsnąłem parę razy słoikiem. Całość włożyłem do lodówki. Następnego dnia owoce puściły sok. Nie ma go może bardzo dużo ale jest przepyszny – kwaśny ale i słodki. Sprawdza się świetnie jako dodatek do herbaty, naparów z imbiru lub dodany do wody. Taki sok można trzymać jakiś czas w lodówce lub pasteryzować ale nam się nigdy nie udało, szybko znikał 😉

Aby nie zmarnować owoców, gdy skończył się sok, całość zalałem wódką aby zrobić nalewkę. 

Nalewka z Pigwowca

Nalewka z Pigwowca

Przez wiele lat na działce rósł sobie pigwowiec, nie mylić z pigwą 😉 Jest to dość mało popularny owoc – bardzo twardy i kwaśny. Ma on jednak swoje walory – bardzo dużą zawartość witaminy C oraz świetnie nadaje się na nalewki i przetwory. 

W tym roku zamiast oddać owoce po rodzinie postanowiłem zrobić swoja pierwszą nalewkę. Może to nieładnie się chwalić ale wyszła znakomicie!

Nalewka z pigwowca
Czytaj dalej

Trzydniowiański Wierch

Trzydniowiański Wierch

W tym roku postanowiliśmy zobaczyć coś więcej niż tylko krokusy. Naszym celem stał się widoczny z Doliny Chochołowskiej Trzydniowiański Wierch. Szczyt może nie jest bardzo wysoki – 1758 m.n.p.m. ale w warunkach wiosenno-zimowych wejście a szczególnie zejście nie należało do najprostszych. Aby na niego wejść wybraliśmy czerwony szlak z Polany Chochołowskiej przez  Wyżnią Jarząbczą Polanę i Jarząbcze Szałasiska na szczyt Trzydniowiańskiego Wierchu, stąd grzbietem Kulawca i żlebem Krowińcem do polany Trzydniówki w Dolinie Chochołowskiej. 

Podejście do granicy lasu było dość przyjemne – twardy, ubity śnieg i szlak wiodący pomału w górę. No i oczywiście piękne widoki:

Czytaj dalej

Krokusy z Polany Chochołowskiej

Krokusy z Polany Chochołowskiej

Po roku przerwy wróciłem do Doliny Chochołowskiej aby podziwiać krokusy. Aby uniknąć tłumów byliśmy wyjątkowo wcześnie i krokusy… jeszcze spały tzn. były nie rozwinięte. Jest to również ładny widok ale polana nie jest wtedy aż tak fioletowa gdy kwiaty są otwarte. Obeszliśmy polanę, zjedliśmy w schronisku szarlotkę ze śmietaną i borówkami (polecam) a następnie poszliśmy na Trzydniowiański Wierch, o którym napiszę wkrótce. Po zejściu ze szczytu wróciliśmy na Polanę Chochołowską aby jeszcze raz nacieszyć oczy pięknymi krokusami. 

Czytaj dalej

Powrót do przeszłości

Powrót do przeszłości

Postanowiłem przenieść na tą stronę wpisy z mojego przedniego bloga lukaszkurbiel.blog.onet.pl Będę je dodawał z takimi samymi datami jak na blogu więc zachęcam do sprawdzania archiwum oraz kategorii wpisów. Poprzedni blog jest dość obszerny i pewnie trochę mi to zajmie ale za to potem wszystkie moje podróże i zdjęcia będą w jednym miejscu.