Powrót do przeszłości

Powrót do przeszłości

Postanowiłem przenieść na tą stronę wpisy z mojego przedniego bloga lukaszkurbiel.blog.onet.pl Będę je dodawał z takimi samymi datami jak na blogu więc zachęcam do sprawdzania archiwum oraz kategorii wpisów. Poprzedni blog jest dość obszerny i pewnie trochę mi to zajmie ale za to potem wszystkie moje podróże i zdjęcia będą w jednym miejscu.  

Wyspa Langkawi

Wyspa Langkawi

Wracam do relacjonowania wyjazdu. Tym razem kilka zdjęć z 4 dniowej wycieczki na wyspę położoną blisko uniwersytetu. 
Langkawi to archipelag blisko stu wysp z dominującą jedną, największą (Langkawi) położony na wschodnim wybrzeżu Malezji, tuż przy granicy z Tajlandią. Wyspy posiadają wszystko czego możne chcieć turysta: piękne plaże oraz bujną tropikalną roślinność. Jest to typowa turystyczna wyspa, z mnóstwem hoteli, sklepów, barów i restauracji. Niestety skutkuje to tym, że ceny jedzenia czy noclegów są wyższe niż np. na Penangu, no i można zapomnieć o tak ulicznym jedzeniu, co niestety bardzo mnie bolało 🙁 Magnesem przyciągającym ludzi na wyspę jest też ustanowienie obszaru wyspy strefą bezcłową, dzięki czemu ceny alkoholu, słodyczy czy perfum są o wiele niższe niż w innych miejscach w Malezji. Dla przykładu małe piwo w restauracji na Penangu kosztowało ok 9 zł, na Cameron Highlands z 12 zł a tutaj 5 zł 🙂 Czekolada również była o wiele tańsza! 😀 W małym stopniu rekompensuje to wyższe ceny posiłków. 
Mieszkaliśmy jakieś 10 metrów od jednej z największych plaż na wyspie. Funkcjonowało tam kilka bardzo klimatycznych barów na plaży – muzyka na żywo, hamaki, szum fal itp. Aż chciałoby się tam zostać na długo. 🙂

Czytaj dalej

Wieści z Malezji

Wieści z Malezji

Ostatnio troszkę się u mnie działo i nie miałem czasu na pisanie relacji. 

Po pierwsze byliśmy na dwu dniowej wycieczce na Cameron Highlands – wzgórza w Malezji z plantacjami herbaty, truskawek, warzyw itp. zdjęcia wkrótce 🙂

dziś mieliśmy wycieczkę po dżungli, nieopodal kampusu 🙂 Na początku wszyscy się śmiali widząc polną drogę ale gdy skręciliśmy w las a potem jak zaczęły się do nas dobierać pijawki to miny już zrzedły. Ogólnie było bardzo fajnie ale spociłem się tragicznie bo musieliśmy się wdrapać na niezłą górę.

Przez dwie ostatnie noce organizowane były na kampusie „cultural nights” a ja brałem udział w pokazach strojów tradycyjnych. Zabrałem z polski Kapelusz góralski z piórem, małą ciupagę, białą koszulę i do tego spodnie Himountain. Nie rewelacyjny strój porównując do innych ale nawet góralsko wyglądał. najbardziej podobało się pióro 🙂

Dzisiaj krótka relacja z tego co się działo a jutro wrzucę więcej zdjęć wraz z opisem:) Dziś tylko dwa z Cameron Higlands

Czytaj dalej

Poradnik

Poradnik

Dostaję maile w sprawie udzielenia porad związanych z podróżowaniem. Nie czuję tak doświadczoną osobą aby dawać wielu rad.
Po pierwsze bardzo przydaje się znajomość angielskiego, co prawda w wielu krajach nie będzie można się nim porozumieć z mieszkańcami ale w hostelach powinni nas zrozumieć:)
Drugą istotna kwestią jest dobry przewodnik. Mam namyśli zawierający dużo informacji a nie zdjęć. Zdjęcia ładnie wyglądają w Polsce w księgarni, ale w podróży bardziej cenne są informacje o hotelach, środkach lokomocji i ciekawych miejscach. Przewodnik po Chinach przejechał ze mną pół świata a praktycznie z niego nie korzystałem. Całe szczęście, że inni mieli lepsze. Z wydawnictw to oczywiście najlepszy jest angielski Lonely Planet, z polskich godne polecenia są Bezdroża i Pascal. Tutaj taka uwaga, że niestety najczęściej te dobre przewodniki nie są tanie.    

Mongolia – koniec drugiego dnia

Drugi dzień obfitował w atrakcje. Przechadzałem się jaskinią, oglądałem biała skałę, ale to nie był koniec!
Tuż przed naszym noclegiem zatrzymaliśmy się u jakiś Mongołów. Weszliśmy do jurty i zostaliśmy poczęstowani ich własnymi wyrobami. No, ale skoro mieli tylko wielbłądy to była to wódka z mleka wielbłądziego oraz ser. Alkohol dało się jeszcze jakoś wypić ale przy serze popełniłem (wiel)błąda 😉 Myślałem, że ten ser będzie równie dobry jak u Tybetańczyków i wziąłem spory kawałek! Na moje nieszczęście nie był. W środku jurty nie pozostało mi nic innego jak go przełknąć… oj nie było to smaczne. Ale wrażenia zostają:)
Jeszcze pod wieczór, w czasie spacerku złapał nas deszcz! oraz oglądałem pojenie wielbłądów a nocą grasował w naszej jurcie jeż! 🙂 Zapraszam więc do oglądania końcówki tego pełnego atrakcji dnia.

Motor gospodarzy, bardzo podobny ( kolorowy itp.) do motorów Tybetańczyków:

 

Czytaj dalej

Pekin – Zakazane miasto

Bardzo mnie cieszy fakt, że zdjęcia się podobają i dziękuje za komentarze.

Dziś umieściłem zdjęcia z najbardziej znanego zabytku Pekinu – Zakazanego miasta. Nazwa ta wywodzi się z tą, ze w czasach cesarskich do tego miejsca nie mieli wstępu zwykli obywatele. Dziś jest to jeden z największych obiektów pałacowych na świecie.

Jest to bez wątpienia bardzo ładne miejsce i robi ogromne wrażenia ale ma jedną wadę – mianowicie jest tam pełno ludzi. Ogromne tłumy uprzykrzają oglądanie i podziwianie niezliczonych pawilonów, placów i korytarzy.

Brama Niebiańskiego Spokoju, widziana od palcu Tiananmen:

Zakazane miasto

Czytaj dalej