Wyspy na j.Titicaca: Uros, Amantani i Taquile

Wyspy na j.Titicaca: Uros, Amantani i Taquile

Podobnie jak do Cusco do Puno przyjechaliśmy z samego rana. Mieliśmy już zarezerwowaną 2 dniową wycieczkę na wyspy na jeziorze Titicaca. Ponieważ była dopiero 5 rano a rejs był o 8, ulokowano nas w hostelu (Marlon House – bardzo fajny) na sofach, dano koce i mogliśmy się jeszcze przespać 1,5 godzinki 🙂 
Rejs był sporą łodzią ( tak na ok 25 osób) ale baaardzo i to bardzo wolną. Pierwsze były pływające wyspy Uros. Jedna ze sztandarowych atrakcji Peru. Wszystko, łącznie z wyspami, jest robione z trzciny. Miejsce ciekawe, warte zobaczenia, ale bardzo komercyjne. Indianie próbujący sprzedać cos na każdym kroku, oraz oferujący krótkie przejażdżki ich łodziami.

Czytaj dalej

Cusco i Machu Picchu

Cusco i Machu Picchu

Po raz kolejny wykorzystaliśmy nocny autobus i z rana przyjechaliśmy do Cusco. Podróż już nie była tak komfortowa jak poprzednia, gdyż droga była dużo bardziej kręta i wyboista. Cusco to dawna stolica imperium Inków. Położone jest na wysokości ok 3200 metrów, w dolinie. Centrum jest zadbane, wszystkie kamienice są kolorowe i poodnawiane. Po południu wybraliśmy się na wycieczkę, do ruin inkaskich do okola miasta. 

Czytaj dalej

Pingwin!

Pingwin!

Po zwiedzeniu Limy przyszedł czas na wyspy Ballestras i Park Narodowy Paracas. Miejsca są znane ze względu na bogatą faunę, która je zamieszkuje. Do jednych z atrakcji należą pingwiny i słownie morskie. Polożone są około 240 km na południe od Limy. Jedzie się do nich słynną drogą panamerykańską. 
My zatrzymaliśmy się w Pisco. Miasto zostało zburzone przez trzęsienie ziemi w 2007 roku i teraz intensywnie sie odbudowuje. Mimo wielu placów budowy i wystających zbrojeń z dachów jest tu bardzo czysto. Peruwiańczycy cały czas sprzątają – zamiatają, wycierają itp. Jest to bardzo zaskakujące. Jest zdecydowanie czyściej niż w Polsce. 

Czytaj dalej

Buenos dias Ameryko!

Buenos dias Ameryko!

Zaczynam nową serią wpisów  na blogu, które będą teraz dotyczyły… Ameryki Południowej. Po wielu  latach myślenia i planowania wyjazdu za ocean wylądowałem w Peru! 
Przelot tylko z samego Amsterdamu zajmuje aż 12godzin 40 minut. 

Lima przywitała nas mgłą ,słabym deszczem i … chłodem. Jest może z 15 stopni, a w nocy jeszcze chłodniej. Peruwiańczycy chodzą grubo poubierani. No ale nie ma się co dziwić w końcu teraz jest tu zima. 
Historyczne centrum Limy nie jest bardzo duże i wiele zwiedzania nie ma. Kilka placów, kościołów i muzeów. Da się ją zwiedzić w jeden dzień. Lima nie robi specjalnie dużego wrażenia, ale jej centrum oraz dzielnica Miraflores gdzie śpię jest bardzo zadbana pod względem czystości. Na ulicach widać dużo sprzątających osób a śmieci jest tu jak na lekarstwo. Jest to zdecydowana różnica w porównaniu do Azji. 

Czytaj dalej