Pingwin!

Po zwiedzeniu Limy przyszedł czas na wyspy Ballestras i Park Narodowy Paracas. Miejsca są znane ze względu na bogatą faunę, która je zamieszkuje. Do jednych z atrakcji należą pingwiny i słownie morskie. Polożone są około 240 km na południe od Limy. Jedzie się do nich słynną drogą panamerykańską. 
My zatrzymaliśmy się w Pisco. Miasto zostało zburzone przez trzęsienie ziemi w 2007 roku i teraz intensywnie sie odbudowuje. Mimo wielu placów budowy i wystających zbrojeń z dachów jest tu bardzo czysto. Peruwiańczycy cały czas sprzątają – zamiatają, wycierają itp. Jest to bardzo zaskakujące. Jest zdecydowanie czyściej niż w Polsce. 


Odnośnie wysp to płynie się motorówkami zabierającymi 30 osób. Zajmuje to około 30-40 minut. Następnie można podziwiać niezliczona ilość ptaków. Bardzo chciałem zobaczyć pingwina i mi się to udało. co prawda były bardzo mała i na odległej skale ale pingwin to pingwin! 😀
Oprócz nich jeszcze pelikany, kormorany i mnóstwo innego ptactwa. Wszystko pięknie ale… niesamowicie śmierdziało. Tysiące ptaków jednak robią swoje (dosłownie i w przenośni). Po ponad 2 godzinnym rejsie i ogrzaniu się herbatką z liści koki (liście koki mają się tak do kokainy jak winogrona do wina 😉 udaliśmy się na półwysep Paracas. Jest to jeden z większych parków narodowych w Peru. Znajdują się tam ładne klify schodzące wprost do morza, oraz niezmierzone ilości piasku i kamieni. Jest to część pustyni Atakama – najsuchszej na ziemi, więc roślinność tu nie występuje. Mimo to widoki były bardzo ładne. Z jednego punktu widokowego można było zobaczyć delfiny, jednak były na tyle daleko, że widać było tylko czarne plamy na morzu. 
Później przyszedł jeszcze czas na kalmary w porcie i można było wracać do hostelu.

Wyspy Ballestras

Pozdrawiam,
Łukasz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *