Dziś zdjęcia z kolejnego dnia wojaży po Mongolii. Tan dzień nie był już tak obfitujący w zapierające dech w piersiach krajobrazy. Była to raczej długa i męcząca przejażdżka przez step i pustynie – było płasko, nudno i monotonnie. Ale i tak mi się podobało.
Jak, że większość dnia spędziliśmy w samochodzie to muszę zacząć zdjęciem z wnętrza, mimo że mieliśmy stoliczek nic nie było wstanie na nim ustać:

Widok przez przednią szybę:

Jedne z nielicznych wzniesienia widziane tego dnia:
Samochód bez paliwa nie pojedzie – tankowanie na przedmieściach „mieściny”:
A oto i ona:

Dom samotnie stojący, co zadziwiające murowany:

Uciekające dzikie antylopy!

Wielbłądy, już nie dziki (chyba):

drooooooooga:

Jednym emocjonującym momentem był czas kiedy zespół nam się samochód pośrodku niczego, mijająca nas cysterna:

Nasz zepsuty UAZ:
step widziany pod kątem 90stopni – czyli po prostu z góry:)








